Reportaż – List do
Kochana Córeczko.Jeżeli to czytasz to mogły stać się dwie rzeczy: albo zdarzył się cud i nauczyłaś się mówić, czytać i pisać, albo jesteś już w Niebie – tam wszystko jest możliwe. Nasza wspólna przygoda zaczęła się długo przed naszym poznaniem się nawzajem. Powiesz, że to nie możliwe. To posłuchaj.
Już 5 lat staraliśmy się z Mamą o dziecko. W końcu przyszedłdzień, że zdecydowaliśmy się na adopcję. Okazało się, że ten proces trwa. W międzyczasie Twoja mama zorganizowała wycieczkę do Rzymu, na grób jeszcze nie świętego Ojca Świętego Jana Pawła II. Teraz słuchaj, najciekawsze. 12 kwietnia modliliśmy się nad grobem naszego papieża o dzidziusia. Zapamiętaj tę datę. 13 kwietnia byliśmy w Asyżu u św. Franciszka. Wycieczka się udała. Wróciliśmy i niczego nieświadomi 8 sierpnia poszliśmy na ślub Twojej cioci. Tam kazanie do młodych. W tym momencie Mamie wibruje telefon w torebce. Po mszy Mama zaintrygowana oddzwania. To ośrodek adopcyjny. Jest dziewczynka, czeka na rodziców, z jakimiś tam deficytami i chorymi oczkami. Niewiele myśląc umawiamy się na spotkanie. Z Tobą. Tak, to Ty byłaś tą dziewczynką. Kiedy zobaczyliśmy Twoje oczka już właściwie wiedzieliśmy, że to Ty jesteś naszą córką. Panie z ośrodka poprosili nas jeszcze o przemyślenie decyzji. Krótki spacer do Katedry. I powiedzieliśmy tak. To Ty. Rozpoczął się wtedy cały proces adopcyjny, a my z Mamą zaczęliśmy przeglądać dokumenty. Pamiętasz tę datę, którą prosiłem, abyś zapamiętała? Okazało się, że 13 kwietnia zostałaś przekazana do adopcji, do poszukiwania rodziny. Dzień po naszej modlitwie. Śmiejemy się teraz, kiedy to opowiadamy, że św. Jan Paweł II działa bardzo szybko. Dzień 13 okazał się później wyjątkowym dniem. 13 września otrzymaliśmy zgodę sądu o urlopowanie – trafiłaś pod dach naszego domu. Chcę Ci jeszcze przypomnieć, że 13 sierpnia o godz. 13 mieliśmy z Mamą ślub. W ten sposób, w bardzo dużym skrócie opisany, znalazłaś się w naszej rodzinie, a 13 grudnia zaczęła się walka o Twoje zdrowie. O tym, jednak dowiesz się być może z książki.
Całuję.
Tata.
Na zdjęciach, które dołączam do listu są: fotografie wykonane przeze mnie na tejże wycieczce do Rzymu jeszcze nie Fujifilmem, gruby stos dokumentów dotyczących Ciebie, Twoje oczy i nasz Skarb – Ty.
P.S.




