Reportaż – I tak minął mi kolejny rok 2025
Ja się cieszę, że już mija…
Wyjątkowo mocno związał mnie z moim miejscem zamieszkania; tylko 3 wyprawy: dwie krótkie jedna dłuższa. Coż.Tak się złożyło, że jedna rzecz zdefiniowała miniony rok – operacja. Dzięki niej zrobiłem o połowę mniej kilometrów na rowerze, o połowę bardziej się zaokrągliłem, o połowę częściej odwiedzałem szpitale i o połowę spadła mimotywacja. Na szczęście o połowę bardziej otworzyłem się na ludzi, a tym samym więcej pomocy przyjąłem od otaczających mnie bliskich chcących pomóc (już nie miałem wyjścia i”introwertyczny ja” przegrał).”Optymistyczny ja” zaś wycisnął z tego roku co się dało: wziąłem udział w dwóch zawodach kolarskich, zdobyłem Kościelec z przyjacielem (pierwsze moje wyjście na dwutysięcznik w życiu i widmo Brockenu; w ogóle tam to się wydarzyło wiele – 6 zdjęć to za mało…), stałem się nadwornym fotografem wielkiej, lokalnej rodziny strażackiej, zostałem wyróżniony za reportaż półrocza w naszym konkursie (tutaj oczko do organizatora Fujifilm Polska – 2026 może być jeszcze piękniejszy z konkursem), a na koniec zostałem ojcem chrzestnym dwójki młodych ludzi z Ukrainy, którzy to właśnie mnie sobie wymarzyli na ojca (to było bardzo miłe).
Jednym zdaniem podsumowując: Rok 2025 zrobili mi ludzie.





