Reportaż – Życie online
Widziałem kiedyś taką rolkę (no tak, rolkę, oczywiście online), w której narrator opowiadał o nazwach generacji: generacja BB, X, Y, Z itp. Myślę, że powinniśmy się nazywać generacją E. E-sporty, e-konferencje, e-legitymacje, e-puap, e-pity, e-bilety, e-book, e-zakupy, e-praca, e-dziennik, e-recepty, jeszcze e-wizyta lekarska (tak już też są, korzystamy z takich wizyt dla córki) e-dowód… No dobra, dowód mamy m-… Pomyś o jakimś rzeczowniku, dodaj przed niego e-; zapewniam istnieje… 😉 Zauważyłem, robiąc te zdjęcia, że jeżeli by się uprzeć, to już w ogóle z domu nie trzeba wychodzić. A jednak warto. Podróż na żywo (chociaż można odbyć wirtualną) lub wycieczka rowerowa. Tego nie zastąpi e-… Wiem co mówię, spróbowałem obu. Widzę, że w wielu aspektach, życie online ułatwiło życie, a w wielu aspektach przytłacza życie. Sam łapię się na tym, że wieczorem leżąc już, ledwo widząc na oczy, przeglądam jeszcze media. Tak, to życie online kiedyś nam zaszkodzi.





